niedziela, 20 lipca 2014

16 - "Miasto Kości"

Tytuł: "Miasto Kości"
Autor: Cassandra Clare
Ilość stron: 505

"Dziewczyna ze skłonnością do wpadania w tarapaty. Wampir, który zmaga się ze swoją mroczną naturą. Półanioł, pogromca demonów. Połączyła ich miłość i walka, dzieli wszystko. Razem wkraczają do Miasta kości..."

"Miasto Kości" chodziło za mną już długo. Postanowiłam, że przeczytam tą książkę w wakacje i tak też się stało. Słyszałam same pochlebne opinie, więc byłam przygotowana na coś ekstra. Nie zawiodłam się. Ciekawy pomysł, dobre wykonanie i zabawne dialogi oceniam wysoko.
Jeszcze pół roku temu, wilkołaki, wampiry i półanioły skutecznie mnie odstraszały. Na szczęście przeszło mi i z radością zapoznałam się z "Darami Anioła". Pomimo, że książka nie jest najcieńsza czyta się ją szybko. Zajęła mi cztery dni, tylko dlatego, że powstrzymywałam się aby nie czytać więcej.
Akcja pędzi jak szalona. Skończyła się jedna niebezpieczna przygoda, już myślę, że teraz kolej na chwilę spokoju, ale nie! Już dzieje się coś innego. Mnie bardzo się to podobało. Nie miałam okazji się znudzić.
Bohaterowie mieli humor i byli sarkastyczni, co mi odpowiadało. Nie było żadnego bohatera, z którym specjalnie bym się zżyła, ale również takiego którego nienawidzę (co jest dość dziwne, jak na mnie). Pomimo, że jako tako wszystkich lubiłam, to związek Clary i Jace'a nie przemówił do mnie. Trochę mi do siebie nie pasowali. To, że znali się tydzień wcale nie działa korzystnie na moja opinię. No właśnie cała książka dzieję się w przeciągu około tygodnia. Poważnie mną to wstrząsnęło kiedy się dowiedziałam, że tyle może się wydarzyć w tak krótkim czasie.
Końcówka, trochę namieszała, ale przecież trzeba mieć o czym pisać kolejne części. Gdyby nie to, że wiedziałam, że tak będzie to byłabym zaskoczona.
Skoro nakręcili też film, to powiem tyle, że nie oglądałam, ale mam zamiar dla porównania. Niestety aktorzy nie pasują mi do postaci książkowych, szkoda.
Wszystko składa się w ciekawą, spójną, podszytą tajemnicą całość. W sumie, to nawet nie jest podszyta tajemnicą, tylko napakowana nią. Dobrze, że część z nich się wyjaśnia.
Polecam każdemu, kto nie ma już dość historii o aniołach, półaniołach, wilkołakach i tego typu stworzeniach. Jak dla mnie bomba!

MOJA OCENA: 10/10

niedziela, 13 lipca 2014

Harry Potter, czyli moje TOP

Dzień Dobry!
Dzisiaj chciałam zamieścić trochę inny post. Skończyłam właśnie czytać ostatnią część przygód młodego czarodzieja po raz drugi. Nie chciałam każdej z książek ocenią osobno, ponieważ wszystkie opisy wyglądałyby tak samo, dlatego postanowiłam napisać o całej serii.
Zacznę od tego, że są to jedne z moich ulubionych książek, dlatego tez postanowiłam przeczytać je po raz drugi. Przygody Harry'ego są naprawdę wciągające. Cała historia jest od pierwszej do ostatniej kartki przesiąknięta magią. Ukazana jest odwieczna walka dobra ze złem. Strach przed śmiercią miesza się z chęcią zdobycia władzy. Siła przyjaźni i wzajemne zaufanie są fundamentem dla odniesienia sukcesu w tej walce. J.K Rowling stworzyła świat, który chyba każdy zna. Zasłużenie odniosła sukces.
Teraz kiedy ponownie zagłębiłam się w tą historię, dostrzegłam rzeczy, których wcześniej tam nie widziałam. Każdy z bohaterów stał mi się bliższy i lepiej go rozumiałam. Myślę, że nie ma sensu zatrzymywać się dłużej nad  fabułą, bo każdy wie o czym ona mniej więcej jest. Przejdę więc do moich ulubionych fragmentów, postaci itp.
UWAGA SPOJLERY!!!

Moja ulubioną częścią jest "Harry Potter i Więzień Azkabanu". Nareszcie pojawia się Syriusz. Co prawda na początku jest pokazany jako morderca, ale jak już wszystko wychodzi  na jaw, to nareszcie Harry ma kogoś jeszcze na tym świecie oprócz Dursleyów. Pojawia się też jego przyjaciel wilkołak. Podobał mi się sposób w jaki prowadził on lekcje i tak oto polubiłam OPCM. Chyba nie uda mi się wyróżnić części, którą lubię najmniej (i dobrze).
W całej serii najbardziej polubiłam Freda i Georga, Nevilla i Huncwotów oczywiście bez Petera. Natomiast mojej sympatii nie zyskali Voldemort i spółka oraz Dolores. Nigdy nie polubiłam Severusa. Jasne zyskałam do niego szacunek, ale nie robię tak, że jak widzę 'Always' to od razu rozklejam się nad jego miłością i tragedią jaka go spotkała.
Jak pierwszy raz przeczytałam Harry'ego, to moją ulubiona postacią była Hermiona i chciałam trafić do Ravenclawu, teraz nie mam pojęcia gdzie bym trafiła, ale zapewne nie do Rav'u.
Uważam, że ekranizacje nie są złe, choć film "Harry Potter i Książę Półkrwi" nie przypadł mi do gustu. Zawiodłam się na filmowej Ginny. W książce była ciekawą postacią, a na ekranie bezbarwną.
Teraz czas na moje ulubione zdjęcia,  w sumie to arty.


To by było na tyle. Piszcie jakie są wasze odczucia do tej serii. Co w niej lubicie, a czego nie. Mam w zanadrzu jeszcze 3 serię, z którymi planuję zrobić podobny post.

czwartek, 3 lipca 2014

15 - "Złodziejka książek"

Tytuł: "Złodziejka książek"
Autor: Markus Zusak
Ilość stron: 495

"Kiedy narratorem czyni się Śmierć, a tematem Holokaust, można spodziewać się kłopotów. Markus Zusak radzi sobie jednak znakomicie. To nie są wspomnienia, Złodziejka książek nie rości pretensji do oddania historycznej prawdy, tylko raczej - historycznej sprawiedliwości. Wysiłek godzien zastanowienia." ~ Jarosław Lipszyc, poeta i publicysta.

Jako, że nie było nigdzie opisu tej książki, wybrałam jedną ze znajdujących się w niej opinii.

Słowa. To właśnie one są wszystkiemu winne, ale także im wszystko zawdzięczamy. Czy Śmierć może należycie oddać taką tragedię jaka spotkała tych ludzi? Myślę, że TYLKO Śmierć potrafi oddać ją w taki sposób. Można powiedzieć, że jeżeli on się zasmucił, to naprawdę stało się coś tragicznego. Tylko, czy Śmierć zawsze nie jest smutny? Przecież widział tyle zgonów, zmasakrowane ciała, cierpienie. Ja jemu szczerze współczuj, ale ta książka przecież nie była o nim, choć ... w sumie tak. Jednak była też o kimś jeszcze. O młodej dziewczynie, która kradła książki.
Liesel zastała oddana pod opiekę Hansa i Rosy. II Wojna Światowa i wesołe dzieciństwo trochę się ze sobą kłócą. W tym wypadku nawet bardzo. Jeden człowiek, kilka słów i tłumy zwolenników potrafią odebrać wszystko co dla nas najważniejsze. Liesel straciła tak wiele. Za wiele jak na jedną małą dziewczynkę.
Opowieść wywarła na mnie ogromne wrażenie. Ta tematyka zawsze mnie ciekawiła. Pomimo, że ta historia nie jest na faktach, że autor wymyślił sobie Liesel, Hansa czy Rudy'ego, to takie rzeczy spotykały innych w tamtych czasach. Dlatego płakałam. Uświadomiłam sobie, że tak właśnie było. Niebo, deszcz bomb i ludzie szukający swoich bliźnich.
Zupełnie nowym doświadczeniem była dla mnie narracja Śmierci. Nie wiem, czy coś ze mną jest nie tak, ale podobała mi się. Podobały mi się opisy Śmierci, takie inne, takie nietuzinkowe. Czasem się na niego wściekałam. Powiedział mi w połowie, co zdarzy się na końcu. Jednak polubiłam go. Jak to dziwnie brzmi, polubiłam Śmierć. Może jednak tak trzeba. Pogodzić się z nią, bo czeka każdego.
Ogólnie rzecz biorą, to nie umiem ocenić tej książki, bo do oceny się nie nadaje. Takie powieści się czyta, a nie ocenia. Z ostatnich rozdziałów zapamiętałam tylko łzy, bo więcej nie chce pamiętać. Nie chcę pamiętać dlaczego płynęły. Za to z całej lektury zapamiętam dobro. Dobro, które chowało Żyda w piwnicy. Dobro, które podawało im chleb. Dobro, które czytało książki i to które pozwalało je kraść. Dobro, które siedziało w nocy z akordeonem przy piersi. Dobro, które robiło pompki w piwnicy. Tak dużo dobra.

MOJA OCENA: Brak skali. Pozycja obowiązkowa!



poniedziałek, 30 czerwca 2014

5 - Podsumowanie czerwca

Ilość przeczytanych książek: 5
Ilość przeczytanych stron: 1710 co daje ok. 57 stron na dzień.
Ilość recenzji: 3
Przeczytałam: "Sherlock, Lupin i ja: Trio Czarnej Damy", "Rywalki", "Rozważna i romantyczna", "Zbuntowana" i "Wierna".
Najbardziej podobały mi się: "Zbuntowana" oraz "Wierna"

Pobiłam swój rekord! Pięciu książek w jeden miesiąc chyba nigdy nie przeczytałam. Ostatni miesiąc szkoły zleciał ... Co ja właściwie robiłam w czerwcu?! Pamiętam tylko końcówkę, czyli w sumie już ten wakacyjny nastrój. Wracając do książek, to zawsze mam w planach pełno pozycji na te wolne dni, ale nigdy nie udaje mi się ich zrealizować. Wiecie, to towarzyskie życie. *śmiech* W tym roku postaram się jednak trochę popracować nad czytelniczą formą. Te dwa miesiące upłyną pod znakiem biblioteki. Nadrobię trochę zaległości w wypożyczaniu książek. Zanim jednak to zrobię, to w lipcu planuję przeczytać ostatnie dwie części Harry'ego Pottera, oraz "Złodziejkę książek". Znając życie na tym się lipiec skończy, ale ciii. Czeka mnie jeszcze kilka meczy do obejrzenia, oraz spływy kajakowe. Coś czuję, że będzie świetnie! Zupełnie zmieniając temat, wielkie dzięki za ponad 500 wejść. WOW. Dziękuję wszystkim za komentarze i obserwację. C: To zawsze motywuję do dalszego pisania.
A wy jakie macie, czytelnicze i nie tylko, plany na wakacje?
Pozdrawiam i życzę słonecznych dni oraz udanego wypoczynku!

sobota, 21 czerwca 2014

14 - "Rozważna i romantyczna"

Tytuł: "Rozważna i romantyczna"
Autor: Jane Austen
Ilość stron: 350

"Powieść od momentu wydania w 1811 roku cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Głównymi bohaterkami "Rozważnej i romantycznej" są dwie siostry, które przeżywają miłosne perypetie. Muszą dokonywać wyborów, czy postępować z rozwagą i rozsądkiem, czy iść za głosem serca. Starsza, opanowana i zdyscyplinowana, zaczyna ulegać uczuciom. Młodsza , kierująca się w życiu emocjami, dostrzega uroki dnia codziennego."  

Stwierdziłam, że trzeba trochę odsapnąć od książek pełnych akcji. W których cały czas coś się dzieję, jest pełno tajemnic, zbrodni itp. Sięgając po "Rozważną i romantyczną" wiedziałam, że nie ma u mnie szans na 10/10. To trochę nie mój styl. Jednak chciałam pewnej odmiany. Nie zawiodłam się. Książka bardzo mi się podobała.
Jestem pod wielkim wrażeniem różnorodności postaci. Jane Austen zawsze tworzy niepowtarzalnych bohaterów, dlaczego? Ponieważ nie są idealni. Pokazuje nam ich wady. Dla mnie to bardzo ważne, bo w wielu współczesnych książkach postacie są bezbarwne i powtarzalne.
Ta historia nie jest dla każdego. Logiczne jest, że jeśli ktoś nie lubi romansów, to po nią nie sięgnie, a ja nie będę starać się go przekonywać. Jednakże jeśli lubicie takie powieści, lub chcecie spróbować czegoś z tego gatunku, to na pierwszy ogień polecam "Dumę i uprzedzenie", ewentualnie "Rozważną i romantyczną". Obydwie historię były dla mnie interesujące. Dziewiętnastowieczny świat, jego kultura i tradycję są tak odmienne od tego co mamy teraz, że trudno uwierzyć jak posunęła się technologia i w ogóle wszystko.
Miłosne perypetie sióstr, to wiele upadków, które na szczęście prowadzą do wielkich wzlotów. Eleonora i Marianna były ciekawie wykreowane, jednak żadna z nich nie wzbudziła we mnie szczególnej sympatii. Podziwiałam starszą z sióstr za jej siłę. Kiedy napotykała przeciwności zawsze potrafiła podnieść głowę i nie dać rodzinie poznać, że cierpi. Jej samokontrola, zachowywanie trzeźwego umysłu oraz rozwaga nieustannie mnie zadziwiały. Marianna natomiast była duszą romantyczki. Marzyła o cudownej miłości, o wrażliwym na piękno mężu i idealnym życiu. Los sprawił jednak, że wiele przecierpiała. Jej wybranek nie okazał się tak idealny i wyprowadził w jej życie wiele smutku.
Nie myślcie jednak, że nikogo nie lubiłam! Moją sympatię zyskał Edward pierwsza miłość Eleonory. Był sympatyczny, skromny, honorowy i trochę nieśmiały. Wszystkie jego cech sprawiły, że teraz mogę powiedzieć, że właśnie on był moja ulubiona postacią.
Pomimo, że czytałam tę lekturę dużej niż bym chciała, było warto. Romans nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale nie mogłam przejść obok twórczości Jane Austen obojętnie. W planach mam jeszcze coś z tego rodzaju, ale na razie wracam do mocnych wrażeń i niesamowitych zwrotów akcji. "Rozważną i romantyczną" gorąco polecam wszystkim, którzy nie są zamknięci na ten gatunek!

MOJA OCENA: 7/10



wtorek, 10 czerwca 2014

13 - "Rywalki"

Tytuł: "Rywalki"
Autor: Kiera Cass
Ilość stron: 333

"Zaczęły się Eliminacje, czyli wielki konkurs. Jego zwyciężczyni zostanie żona przystojnego księcia, a w przyszłości władczynią Illei. Dla trzydziestu pięciu kandydatek, wybranych z terenów całego królestwa, Eliminacje to także nadzieja na nowe, lepsze życie. Na życie, w którym nikt nie jest głodny, a każda dziewczyna może choć przez chwilę poczuć się jak prawdziwa księżniczka. Niezależnie od pochodzenia... Ami jest piątką, należy do kasty artystów. Jako jedyna z grona wybranych nie chciała trafić do pałacu. Dla niej udział w eliminacjach to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem - jej sekretną miłością - i opuszczenie domu. A wszystko po to by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której Ami wcale nie pragnie. Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, dziewczyna zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę porzucić pałac. Być może życie, o jakim marzyła, wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić..." 

Uff... skończyłam ją! Mogę w takim razie powiedzieć, że jestem całkiem pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się książki, w której na każdej stronie będę miała do czynienia z wielkimi problemami zakochanej dziewczyny. Początek właśnie taki był. Potem kiedy ( to oczywiste) America trafiła do pałacu książka wydałam mi się wciągająca i całkiem, całkiem.
Większości bohaterów nie polubiłam, a drugiej wcale nie starałam się polubić. Jasnym promyczkiem okazał się książę Maxon. Był jedyną postacią która wydała mi się fajna. Przez moment polubiłam nawet Ami, ale to było tylko przez chwilę. Potem znów pojawił się Aspen i jej rozterki po raz kolejny stały się zbyt widoczne.
Akcja powieści dzieję, się  w odległej przyszłości (znowu). Społeczeństwo podzielone jest na kasty, ( jakże by inaczej) w każdej z nich zajmuje się czym innym np. w Piątce są artyści, muzycy itp. Nie ma już Stanów Zjednoczonych, tylko Illea, a świat przeżył 4 wojny światowe. Przez to również utworzyło się państwo Norwegio-Szwecja. Mnie przeszkadzały tylko podziały na kasty. Stało się to teraz strasznie modne, ale już trochę nużące.
Muszę się przyznać, że spojrzawszy wyłącznie na okładkę stwierdziłam, że jest to książka o balecie. To była duża pomyłka. Nie miałam zamiaru jej przeczytać, ale tak się złożyło, że koleżanka ja miała, pożyczyła innej i uznałam, że nic nie stracę czytając ją.
Byłam negatywnie nastawiona i to chyba dobrze, bo nie miałam się jak zawieść. Teraz uważam, że gdybym jej nie przeczytała nie straciłabym wiele, jednak nie była trak zła jak sądziłam.
Intrygującym zdarzeniem były ataki rebeliantów, szkoda tylko, że tak mało było o nich powiedziane. Może w drugiej części rozwiną ten temat. A i jeszcze jedno! Nie wierzcie w to, że jest to 'mordercza rywalizacja'. To taki drobny błąd, nikt nikogo nie morduje.
Podsumowując, książkę ratuję, to że była strasznie wciągająca, nawet nie wiem dlaczego. Drugim kołem ratunkowym jest Maxon, przez niego nawet kilka razy się uśmiechnęłam. Sami zdecydujcie, czy zamierzacie ją przeczytać, czy nie. Ja uważam, że dużej liczbie osób może się spodobać, ale mnie osobiście nie przekonała aż tak, żebym musiał natychmiast przeczytać "Elitę"

MOJA OCENA: 6/10

środa, 4 czerwca 2014

12 - "Sherlock, Lupin & ja: Trio Czarnej Damy"

Tytuł: "Sherlock, Lupin & ja: Trio Czarnej Damy"
Autor: Irene Adler
Liczba stron: 265

"Sherlock Holmes, Arsene Lupin i Irene Adler spotykają się po raz pierwszy w Saint - Malo, latem 1870 roku. Cała trójka ma wakacje i powinna wypoczywać, lecz los decyduje inaczej. Ci młodzi ludzie zostają bowiem wciągnięci w przestępczy wir: znika diamentowa kolia, na plaży zostaje znaleziony martwy mężczyzna, a na dachach miasta pojawia się i znika ciemna postać. Policja drepcze w miejscu i to ktoś inny będzie musiał rozwiązać te sprawy ..." 

Czy wakacje w których bierze udział Sherlock Holmes mogą być spokojne? Raczej nie. Szczęście, czy pecha ma dwójka jego przyjaciół wciągnięta w sprawę tajemniczego morderstwa? Dużo pytań można zadawać w sprawie tej powieści, jednak nie wszystkie doczekają się odpowiedzi.
Moim zdaniem książka była bardzo dobra. Moje drugie spotkanie z Sherlockiem uważam za udane. Jednak tym razem różniło się ono od poprzedniego, a mianowicie powieść nie została napisana piórem Arthura Conana Doyle. Autorką jest Irene Adler tym samy jedna z bohaterek książki. Oczywiście jest to pseudonim prawdziwego twórcy. Ten drobny szczegół jakim jest podpis sprawia jednak, że książka stała się swojego rodzaju pamiętnikiem przeznaczonym do publikacji. Historią w której autor książki jest jej narratorem.
Ostatnio poszukuję różnego rodzaju historii i staram się wyjść z kanonu fantastyki. Myślę, że ta książka otwarła mi drzwi na nawy rodzaj - kryminał. Może sama nie była najlepszym kryminałem, a raczej powieścią detektywistyczną, to powoli zaczynam uważać to za ciekawy kąsek.
Książka miała duże litery i mało stron, przez co czytałam ją w 'chwilę'. Nie była tak zajmująca jak niektóre lektury które miałam okazję przeczytać, ale miała coś przyciągającego. Ciekawie czytało się o młodzieńczych przygodach i początkach Sherlocka, nawet jeśli nie były napisane przez pana Arthura. Kiedy pomyślę sobie o drugiej powieści o Holmesie z jaką się zapoznałam to aż mnie ciarki przechodzą na myśl co się z nim stało.
Chętnie sięgnęłabym po następną cześć. Moim zdaniem naprawdę warto. Przenieście się do XIX wiecznego Saint - Malo i odkryjcie jego tajemnice! Polecam!

MOJA OCENA: 8/10