poniedziałek, 25 stycznia 2016

26 - "Bitwa o Skandię"

Tytuł: "Zwiadowcy księga IV: Bitwa o Skandię"
Autor: John Flanagan
Ilość stron: 385
"Z nadejściem wiosny Will i Evanlyn muszą porzucić bezpieczną chatę w skandyjskich górach. Kiedy szykują się do wyprawy ku granicy z Teutonią, Evanlyn nagle znika. Will wyrusza na poszukiwania, ale nawet uczeń zwiadowcy nie jest w stanie pokonać sześciu srogich temudżeińskich jeźdźców. Na szczęście w samą porę z pomocą nadchodzą Halt i Horace. Radość ze spotkania przyjaciół trwa jednak krótko. Okazuję się bowiem, że temudżeiński zwiad wiedzie za sobą wielką armię niepokonanych stepowych wojowników. Skandii i królestwu Araluenu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy zaprzysięgli wrogowie staną do walki ramię w ramię, aby zwyciężyć?"  

Jest to już czwarty tom "Zwiadowców" i niezmiennie utrzymany jest na wysokim poziomie. Co jest atutem tej serii i co sprawia, że zdobyła ona tylu czytelników na świecie? Z pewnością są to bohaterowie, ponieważ żadna książka z płytkimi, mało wyrazistym postaciami nie odniesie takiego sukcesu. Mnie osobiście urzekł korpus zwiadowców. Ich elitarności, odrębność i wyjątkowość. Powiedzmy sobie szczerze, oni wymiatają. Ja do plusów zaliczam również czas, w którym ta powieść jest osadzona. Jestem wielką fanką średniowiecznych klimatów, zapewne również dlatego ta seria zdobyła moją sympatię.
Kierując uwagę na tę konkretną część, to tak jak po poprzednich jestem zadowolona. Mamy tutaj Halta, misję ratunkową, spisek, atak, bitwę, poświęcenie, przyjaźń i płynącą z tej książki, szczególnie w czasie bitwy, epickość! Jest to dokładnie to czego od dobrej lektury oczekuję.
Co w tej części wpisałabym do plusów? Na pewno będzie to swego rodzaju przyjaźń pomiędzy Haltem, a Erakiem. Podobało mi się to, że żywili do siebie przyjazne stosunki mimo tego, że pochodzili z dwóch różnych krain, które nie były wobec siebie pokojowo nastawione. Uważam, że autor dobrze zrobił stawiając tych dwoje na swojej drodze. Pokazał tym samym, że nie liczy się to skąd jesteśmy, gdzie się wychowaliśmy, czy jaką mamy rodzinę. Liczy się to jacy jesteśmy my.
Nie jest to moja ulubiona część z serii, ale nie znaczy to, że jest zła. Po prostu dwie pierwsze części bardziej mnie urzekły, ale i ta jest warta uwagi.
Co zapisałam na minusy? Bardzo irytowała mnie księżniczka Cassandra. Rozchwiana emocjonalnie (tak jakby), niezdecydowana, marudna, użalająca się. Możliwe, że przesadnie o niej mówię, ale naprawdę działała mi na nerwy.Przez nią czasami miałam ochotę odłożyć książkę i wziąć się za inną.
Bardzo długi okres minął odkąd skończyłam tą część, więc teraz przedstawię moje odczucia z perspektywy czasu. Przede wszystkim kiedy wspominam tą książkę, jaki i całą serię towarzyszy mi takie uczucie jakbym przypominała sobie przyjemne spotkanie z kimś bliskim. Chodzi mi o to, że zostawia ona po sobie ciepłe uczucia i wrażenie, że czytanie jej było samą przyjemnością. Fabuła jest odpowiednio wciągająca, bohaterowie przyjaźni czytelnikowi, świat przedstawiony idealny aby zrelaksować się w nim w zimowe popołudnie.
"Zwiadowców" polecam jak zawsze. Przyjemne, przystępne i naprawdę warte przeczytania książki z tej serii mogą umilić wam ferie, jeśli tylko zdecydujecie się po nie sięgnąć.

MOJA OCENA: 8/10

_______________________________________________________

Ahoj!
Wiem, że trochę mnie tutaj nie było *ekhem, ekhem* trochę długo... Postanowiłam wrócić, ponieważ brakowało mi tego i naprawdę lubię to robić. Postaram się już żeby żadna tak długa przerwa się tutaj nie wkradła. Mam kilka pomysłów (2) na nowe serię i nadzieję, że wam się spodobają. Postaram się zadbać o systematyczność, ale to w późniejszym czasie. Teraz trzymajcie kciuki, żeby mój powrotowy plan się udał! 

2 komentarze:

  1. Ja zaczęłam czytać tą część i jakoś co chwile mam coś innego do czytania... ale bardzo chcę powrócić do niej i chyba to zrobię w końcu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam "Zwiadowców", jednak mój kolega jest tą serią zafascynowany i niejednokrotnie namawiał mnie, bym się za nich zabrała. Boję się, że te dwanaście tomów to za dużo na moje siły :-/
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na recenzję "Każdego dnia"! :-*

    OdpowiedzUsuń